The Holy Kiss – Shot Love On A Back Line

The Holy Kiss - Shot Love On A Back LinePochodzący z post-punkowego Eldorado (czytaj San Francisco) The Holy Kiss to obecnie jeden z czołowych przedstawicieli gotyckiego bluesa – nurtu kojarzonego głównie z dokonaniami Nicka Cave’a i Bad Seeds, Crime And The City Solution, czy These Immortal Souls. Kalifornijczycy nawiązując do twórczości mistrzów zachowują jednak własny oryginalny styl, brzmiąc stosunkowo świeżo i unikając bezrefleksyjnego kopiowania oklepanych muzycznych patentów. Album „Shot Love On A Back Line” wydany dla szwedzkiej wytwórni Release The Bats w 2006 roku to pełnowymiarowy debiut tria z miasta położonego w Bay Area.

Tym, co już od pierwszego utworu oczarowuje odbiorcę to specyficzna dekadencko-knajpiana aura, jaka unosi się nad wszystkimi zebranymi na krążku nagraniami. Slajdująca, nieco rozmyta gitara, wyrazisty pulsujący bas, nerwowa perkusja, a także pianino i organy sprawiają, że słuchacz przenosi się w myślach do zadymionej knajpy, gdzieś na Południu Stanów Zjednoczonych, rodem z prozy Williama Faulknera. Knajpy zaludnionej przez podupadłych artystów, morderców, dziwki i innych życiowych wykolejeńców, którzy leczą egzystencjalną pustkę w oparach tytoniowego dymu i lejącego się litrami burbona. Z klimatem płyty doskonale korespondują mroczne, neurotyczne teksty mówiące o nieszczęśliwej miłości, bólu i zdradzie. Brawa należą się wokaliście, który swoim przejmującym śpiewem balansuje między dekadencką nonszalancją a wściekłością zdradzonego kochanka.

Na „Shot Back on a Love Line” znalazło się 10 utrzymanych na równym, wysokim poziomie utworów, w których gotycki mrok spotyka się z bluesowym żywiołem. Faktura poszczególnych numerów jest gęsta, przez co pewne muzyczne smaczki można wyłowić i docenić dopiero po kilkakrotnym przesłuchaniu albumu. Gdzieniegdzie przemykają w nich echa The Black Heart Procession, czy guru knajpianego grania – Toma Waitsa. Skojarzenia te jednak odnoszą się bardziej do klimatu muzyki niż samego sposobu grania. W porównaniu do nich The Holy Kiss brzmi zdecydowanie bardziej zadziornie i post-punkowo, co sytuuje go w pobliżu wspominanych we wstępie klasyków gatunku. Do najlepszych kawałków na płycie należą atakujący słuchacza hałaśliwą gitarą „Bird Sing Bass” nonszalancki „A Dancehall Googbye” z zostającą w pamięci linią basu, żywiołowy „Mortician’s Suit Drag” czy leniwy „Mr. Bones”, w którym prym wiedzie partia pianina. Strzałem w dziesiątkę jest też interpretacja utworu „Gymnopédies: III. Lent” – francuskiego kompozytora Erica Satie, który kapitalnie współgra z dekadenckim nastrojem całości.

Podsumowując „A Shot Love On A Back Line” to solidna porcja rasowego gotyckiego bluesa, zagranego z żywiołowością i zaśpiewanego z pasją. Nie jest to jednak album, który od razu odsłania przez słuchaczem swoje wszystkie atuty. Po pierwszym przesłuchaniu może się wydawać nieco chropawy i nieprzystępny. Dopiero wraz z kolejnymi naciśnięciami w odtwarzaczu przycisku z napisem „play” można poznać jego szlachetne muzyczne walory. Debiut The Holy Kiss to krążek wielokrotnego użytku, na którym zespół pokazał, że ciągle w sposób twórczy można poruszać się na gotycko-bluesowym poletku. Po prostu bardzo dobra płyta. I to nie tylko dla post-punkowych wyjadaczy. Warto także wspomnieć o szacie graficznej tego wydawnictwa. Mimo skromnej książeczki, jest ona ozdobiona naprawdę interesującym rysunkiem.

Maciej Macios

www.myspace.com/theholykiss

The Holy Kiss – „Shot Love On A Back Line” – Release The Bats 2006

O Autorze

Podobne posty

Komentarze