Zarejestruj się

Please answer the following question

Which bands recorded songs: "Bela Lugosi's Dead" and "Love Will Tear Us Apart"?

  1.    Siouxsie & The Banshees
  2.    Joy Division
  3.    Christian Death
  4.    45 Grave
  5.    The Cure
  6.    Alien Sex Fiend
  7.    Bauhaus
Just select the correct answers among the proposed
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Lene Lovich – Stateless

Lene Lovich - StatelessMożna połamać sobie język podczas prób poprawnego wymawiania imienia i nazwiska tej pani. Artystka tak naprawdę nazywa się Lili-Marlene Premilović, a w książeczce dołączonej do płyty “Stateless” znajduje się nawet instrukcja zawierająca wskazówki jak należy rozszyfrować ten szereg liter. Ostatecznie nawet wersja zdrobniona przysparza trochę kłopotu, bo brzmi tak: lu-vich. Nie jestem poliglotką, więc tej opcji się nie spodziewałam.

Lene Lovich pokochają wszyscy, którzy kochają Ninę Hagen. Ninę Hagen i sterty różnych szmatek na głowie – chustki, tasiemki, jest w czym wybierać. Od pół-Serbki czerpały późniejsze divy muzyki i trzeba przyznać, że miały z czego czerpać. Nie mam na myśli tylko i wyłącznie dźwięków, ale i sam image, a także działalność koncertową – Lene nie należy do osób w kwiecie wieku, a jeszcze rok temu występowała na festiwalach. Według mnie najlepszym wydawnictwem wokalistki jest płyta “Stateless” i jej postanowiłam dokładniej się przyjrzeć.

Technicznie podchodząc do sprawy – na krążku znajdziemy kilkanaście nagrań utrzymanych w klimacie wczesnego gotyku ewoluującego ze sceny punkowej. Ważną rolę odgrywają tu klawisze, które wysuwają się na pierwszy plan w prawie każdym utworze. Świetnie wypada też akustyka – delikatne gitary w “Sleeping Beauty” zafascynowały mnie już podczas pierwszego kontaktu z “Stateless”. Nie brak także ciekawych dodatków – takich, jak na przykład instrumenty dęte, które pogrywają gdzieś w tle i trudno je wychwycić. Momentami nagrania brzmią trochę orientalnie, a całości dopełnia wokal Lovich. Jest mocny, nie ma nic wspólnego z żadnym operowym śpiewem, jaki jest ostatnio dość popularny, czasami wydaje się wręcz mało kobiecy. Ma w sobie potęgę – to mogę przyznać bez wątpienia. Cały krążek jest bardzo rytmiczny i przyjemny w odbiorze, chociaż niektórzy będą potrzebowali trochę czasu, aby oswoić się z manierą śpiewania Lene.

Jeżeli ktoś uwielbia Siouxsie, zakocha się też w Lene Lovich. “Stateless” to płyta kultowa, dzięki której wokalistka stała się mistrzynią new wave.

Lene Lovich – „Stateless” – Stiff 1978

O Autorze

Podobne posty

Komentarze