Zarejestruj się

Please answer the following question

Which bands recorded songs: "Bela Lugosi's Dead" and "Love Will Tear Us Apart"?

  1.    Joy Division
  2.    Siouxsie & The Banshees
  3.    Christian Death
  4.    45 Grave
  5.    Alien Sex Fiend
  6.    The Cure
  7.    Bauhaus
Just select the correct answers among the proposed
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Jacquy Bitch – wywiad

Jacquy Bitch, to osoba dobrze znana w środowisku „batcave” oraz „gothic”, niegdysiejszy lider legendarnego zespołu Neva, rozpoczął swoją solową karierę w 1991 roku i kontynuuje ją do dziś, bez wątpienia jest to jedna z większych gwiazd francuskiej mrocznej sceny. Wkrótce będziemy mieli okazję zobaczyć artystę na żywo w naszym kraju podczas festiwalu Castle Party. Postanowiliśmy zadać kilka pytań Jacquy’emu i przybliżyć w ten sposób nieco jego postać naszym czytelnikom.

Wywiad przeprowadził: Woodraf
Tłumaczenie: Yronisdead

Bat-Cave.pl: Witaj. Opowiedz nam, o swoich pierwszych doświadczeniach związanych z muzyką.

Jacquy Bitch: Zacząłem prawie trzydzieści lat temu, byłem wtedy siedemnastolatkiem. Mieszkałem w małej mieścinie, pełnej ludzi z klapkami na oczach. To były czasy Sex Pistols, i muzyka była jedynym sposobem powiedzenia takim ludziom „wkurwiacie mnie” – przed założeniem Nevy grałem w dwóch dość ekstremalnych punkowych kapelach.

Bat-Cave.pl: Jakie były początki Nevy i które zespoły miały największy wpływ na jej styl?

Jacquy Bitch: Co prawda zaczynałem od punk rocka, lecz gdy poznałem twórczość zespołów takich jak Public Image Limited czy choćby Suicide, odkryłem że właśnie takiego brzmienia szukałem – i głównie to dzięki temu stworzyłem Nevę.

Bat-Cave.pl: Skąd się w ogóle wziął pomysł na nazwę zespołu? Czy to tylko nazwa, czy też kryje się za tym jakaś większa historia?

Jacquy Bitch: Neva oznacza „nigdy” w moim własnym wymyślonym języku, a raczej języku snów które do mnie przemawiają – stąd też wzięła się nazwa „Neva” – ze snu. Taki był początek mojego artystycznego projektu.

Bat-Cave.pl: Czy brałeś udział w jakichś innych przedsięwzięciach muzycznych poza Nevą i Twoim zespołem? Czy możliwe jest dotarcie do jakichkolwiek nagrań tych projektów?

Jacquy Bitch: Nie, nie grałem nigdzie poza Nevą i swoim zespołem, no chyba żeby liczyć te dwie punkowe kapele o których wcześniej wspomniałem… ale na szczęście nie zachowały się żadne nagrania z tamtego okresu, hahahaha. Od lat osiemdziesiątych do dziś, cały czas jestem skoncentrowany na moich projektach – a to ciężka praca… Może tego nie wiesz ale nagrałem dziewięć płyt – Neva wydała trzy i jedno DVD, mój solowy zespół od 1991 roku wydał sześć plus kolejne DVD, do tego cały czas koncertowałem – we Francji i poza nią.

Bat-Cave.pl: Czy możemy zaryzykować twierdzenie, że Twój zespół w jakimś sensie jest kontynuacją tego co robiłeś w Nevie?

Jacquy Bitch: I tak, i nie. Z jednej strony, zapożyczam z Nevy pewien koncept szaleństwa i całe uniwersum dziwnych dźwięków, z drugiej zaś, porzuciłem tamten zespół, gdyż pozostali muzycy nie byli zainteresowani podążaniem w kierunku stylistyki gitarowej, batcaveowej – a ja czuję się przede wszystkim gitarzystą… Tak więc można powiedzieć, że Jacquy Bitch to kontynuacja Nevy, a jednocześnie coś znacznie więcej.

Bat-Cave.pl: Lata osiemdziesiąte we Francji były czasem największej popularności zespołów grających w stylistyce post-punkowej, gotyckiej czy też zimnofalowej… Jak wyglądała wtedy lokalna scena muzyczna?

Jacquy Bitch: Tak naprawdę, to nie wiem… Nie byłem, że tak powiem, „częścią” tej sceny. Żyłem jak jakiś pustelnik, nie chodziłem na koncerty, ani imprezy bo byłem całkowicie pochłonięty muzyką, którą sam tworzyłem… nie jestem w stanie dokonać sensownej analizy ówczesnej sceny we Francji…

Bat-Cave.pl: Wobec tego może odpowiesz na inne pytanie – jaka według Ciebie była przyczyna powstania tylu świetnych zespołów właśnie we Francji?

Jacquy Bitch: Nie mam pojęcia…. hahahaha. Być może pojawienie się amerykańskich programów w naszej telewizji? Pojawiły się całe masy wysportowanych, opalonych, sztucznych i głupich ludzi… Jeśli chodzi o mnie, tego typu osobnicy byli jednym z powodów odrzucenia całego tego usilnie nam wciskanego pięknego życia… I gdy tak sobie dzisiaj patrzę na Paris Hilton, myślę sobie że źródło tego typu inspiracji nie wyschnie nigdy…

Bat-Cave.pl: Czy mógłbyś wymienić jakieś francuskie zespoły ze wspomnianych wcześniej klimatów, które wywarły na Tobie największe wrażenie?

Jacquy Bitch: Tak pierwsze z brzegu mógłbym polecić Rosa Crux, Norma Loy, Jad Wio, Exces Nocturne… i wiele innych…

Bat-Cave.pl: Czy zauważyłeś ostatnimi czasy zwiększone zainteresowanie niezależną sztuką i muzyką? Co sądzisz o dzisiejszej „mrocznej” scenie?

Jacquy Bitch: W ogóle nie zauważyłem… Na przykład ostatnio w Paryżu, widziałem świetne zespoły grające dla trzydziestu kilku osób – to jest przerażające… niestety, wydaje mi się że nasza scena umiera.

Bat-Cave.pl: Czy podobają ci się jakieś konkretne zespoły grające obecnie?

Jacquy Bitch: Na pewno Madre Del Vizio jest jednym z moich ulubionych – cholernie się cieszę że będę mógł zobaczyć ich na Castle Party! To samo mogę powiedzieć o Rosa Crux, odrodzone Brotherhood Of Pagans też jest świetne…

Bat-Cave.pl: Jak wyglądają obecnie Twoje koncerty, jakie są reakcje? Czy dużo zmieniło się od czasu gdy byłeś „świeżakiem” na scenie?

Jacquy Bitch: „Świeżakiem”? Wielkie dzięki, to znaczy że teraz już nie jestem „świeży”, tak? Tak więc, jeszcze gdy byłem „świeży” mogłem grać na gitarze wysokimi obcasami – teraz już nie mogę, zestarzałem się, hehe. A tak całkiem na serio, dużą odmianą dla nas jest gra z żywą perkusją, Charly, nasz bębniarz daje brzmieniu zespołu niezłego kopa. Pascal (gitara) i Alien (bas) wywodzą się z deathrocka i gotyku, to dzięki nim trzymamy się bardziej oldschoolowego klimatu. Między nami jest bardzo dobra chemia, ufam tym chłopakom, dzięki czemu mogę skoncentrować się na całym show – różnych efektach wokalnych, kukłach, linach, trumnach i tego typu rzeczach – świetnie się razem bawimy, i publika to czuje.

Bat-Cave.pl: Jak przez te wszystkie lata zmieniało się wasze brzmienie?

Jacquy Bitch: Początkowo Neva wykorzystywała głównie brzmienia klawiszowe i bas – to była mieszanka punka i elektroniki. Teraz, w moim zespole poruszam się w innym świecie dźwięków, uwielbiam klimaty batcave i deathrockowe brzmienie gitar…

Bat-Cave.pl: Twoje występy zawsze były bardzo „teatralne”, jaką rolę w waszych występach odgrywa sfera wizualna?

Jacquy Bitch: Jak już wspomniałem wcześniej, cała koncepcja powstała wraz z „językiem moich snów”. Koncert po koncercie, przekazuję moje odczucia poprzez śpiew i performance – każdy występ jest inny, zależy to głównie od mojego nastroju. Sfera wizualna i moje improwizowanie na scenie w jakiejś części zastępują słowa, tak więc w jakim kraju byśmy nie grali, każdy może zrozumieć uczucia które chcę przekazać, niezależnie od języka którym się posługuje.

Bat-Cave.pl: W zeszłym roku wydałeś nowy album „Stories From The Old Years”… jak go odebrano?

Jacquy Bitch: To był sukces, naprawdę – ludzie mówili że wracam do korzeni…. A było to dla mnie bardzo ważne, bo kiedy nagrywałem „Stories…” to miał być mój pożegnalny album. Byłem zmęczony i przygnębiony tym wszystkim co mnie otaczało, czułem się wypalony… Dzisiaj jestem tutaj właśnie z powodu wsparcia jakie otrzymałem dzięki tej płycie.

Bat-Cave.pl: Kto był zaangażowany w nagrywanie „Stories From The Old Years”? Jakie utwory pochodzące z tej płyty są Twoimi ulubionymi?

Jacquy Bitch: Album nagrałem z innym składem niż z ten z którym gram dziś, z Chyme na gitarze i Kathy na basie. To były naprawdę wyjątkowe chwile, ponieważ ten album miał być swojego rodzaju testamentem… To dlatego nagraliśmy nową wersję „Louchald” – żeby jakoś podsumować te wszystkie lata. Możesz nie wierzyć, ale nie słuchałem tej płyty od października 2007 roku, tak więc nie mogę w tym momencie odpowiedzieć dokładnie na Twoje pytanie…. Na żywo lubię grać „Mymy”, „L’Adieu”, „Les Enfants Damnés” i przede wszystkim „Voyage”.

Bat-Cave.pl: Jak doszło do zawiązania się obecnego składu zespołu?

Jacquy Bitch: Charly grał na bębnach podczas nagrywania „Haine”, Pascal zaś jest mężem managerki labela Alone Prod…, Helene. Kiedy Chyme zdecydował się odejść, Helene poradziła mi żebym skontaktował się właśnie z Pascalem – a ja nie miałem za bardzo odwagi, gdyż on jest gitarzystą Brotherhood Of Pagans, którzy w tamtym czasie nagrywali nową płytę.. Gdy w końcu się przemogłem, on powiedział coś takiego – „Wooooow, uwielbiam to co robisz od czasu Nevy, kiedy i gdzie gramy pierwszy koncert?” Kiedy Kathy odeszła kilka miesięcy później, Pascal skontaktował się z Alienem, którego znał z Brotherhood Of Pagans od ponad dwudziestu lat – Alien zgodził się od razu.

Bat-Cave.pl: Czy w najbliższej przyszłości planujesz jakieś nowe wydawnictwa?

Jacquy Bitch: Wejdziemy do studia z obecnym składem po Castle Party, na przełomie 2009 i 2010 roku – będzie to album bardziej szalony niż cokolwiek co nagraliśmy wcześniej!

Bat-Cave.pl: Wasza muzyka często jest określana jako mieszanka batcave, darkwave i nowej fali, jak Ty sam byś opisał wasze brzmienie?

Jacquy Bitch: Wszystkie i żadne z powyżej wymienionych – sam wybieraj!

Bat-Cave.pl: Jakie były Twoje najlepsze, a jakie najgorsze doświadczenia koncertowe? Czy jakieś wbiło Ci się szczególnie w pamięć?

Jacquy Bitch: Najlepsze wspomnienia mam z klubu La Manekine w Paryżu, na imprezę z okazji wydania reedycji płyty „Individu”. Było mnóstwo ludzi, promotorów, dobrych wibracji i świetnej muzyki – bardzo dobrze nas tam odebrano. A najgorszy… był gdzieś w Niemczech, jechaliśmy tam jako headliner, a zagraliśmy jako support, do tego promotor ani nam nie zapłacił, ani nie dał miejsca do spania czy czegokolwiek do jedzenia… Graliśmy po jedenastu godzinach drogi, a potem bez żadnego odpoczynku wracaliśmy ponownie te jedenaście godzin, tragedia… Najbardziej szalonym doświadczeniem był koncert w Neapolu, graliśmy tam godzinę, a dojazd tam trwał czterdzieści cztery… To miasto ma w sobie coś dziwnego, niesamowitego.

Bat-Cave.pl: W tym roku zagracie również na Castle Party, czy planujecie jakieś niespodzianki? Co sądzicie o całym tym wydarzeniu?

Jacquy Bitch: Cholernie się cieszymy że tam zagramy, nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo! Niespodzianki? Na razie nic nie wiadomo, poczekamy, zobaczymy…

Bat-Cave.pl: Co pierwsze przychodzi Ci do głowy gdy słyszysz słowo „Polska”?

Jacquy Bitch: Nie powiem że wódka… ale kojarzy mi się z Deadchovsky, mówili oni nam że koncert w Polsce był jednym z ich najlepszych… Kiedy słyszę słowo „Polska” myślę też o tych, którzy pomogli nam pojawić się na Castle Party. Naprawdę jesteśmy bardzo wdzięczni tym ludziom.

Bat-Cave.pl: Jesteś muzykiem już od wielu lat, czym zajmujesz się na co dzień?

Jacquy Bitch: Muzyka niestety nie jest w stanie zapewnić mi utrzymania… pracuję w fabryce odkąd skończyłem siedemnaście lat.

Bat-Cave.pl: Dzięki za wywiad! Czy chciałbyś coś przekazać czytelnikom Bat-Cave.pl?

Jacquy Bitch: Tak, nie możemy się doczekać spotkania z wami… ale nie zmuszajcie nas do zbyt dużego picia przed koncertem! Słyszałem o specjalnym drinku złożonym z wódki, soku jabłkowego i sekretnego składnika.. już się boję. I nie przejmujcie się jeśli nie będę mógł odpowiedzieć na wasze pytania, gdyż nie mówię po angielsku – muszę mieć kogoś do tłumaczenia… bądźcie cierpliwi, do zobaczenia w Bolkowie!

O Autorze

woodraf
redaktor naczelny

Podobne posty

Komentarze