Zarejestruj się

Please answer the following question

Which bands recorded songs: "Bela Lugosi's Dead" and "Love Will Tear Us Apart"?

  1.    Siouxsie & The Banshees
  2.    Bauhaus
  3.    Joy Division
  4.    45 Grave
  5.    Alien Sex Fiend
  6.    Christian Death
  7.    The Cure
Just select the correct answers among the proposed
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

White Lies – To Lose My Life…

White Lies - To Lose My Life…Czasami, czytając muzyczne recenzje w oficjalnych mediach, odnoszę wrażenie, że osoby je piszące tak naprawdę nie słuchają żadnych z tych albumów. Ignorancja recenzentów zadziwiająca jest zwłaszcza w przypadku opisywania zespołów inspirujących się muzyką nowofalową i post-punkową; niekiedy odnieść można wrażenie, że dziennikarze muzyczni z muzycznej alternatywy lat osiemdziesiątych kojarzą jedynie Joy Division i, ewentualnie, The Cure. Czasem zastanawiam się, jakie bzdury muszą być wypisywane na temat muzycznych stylów, w których raczej nie za bardzo się orientuję, gdzie nie jestem w stanie wyłapać takich bredni, jakie wypisuje się na przykład na temat debiutu White Lies.

Nazwa zespołu Iana Curtisa przewija się w niemal każdej recenzji i opisie debiutanckiej płyty tego brytyjskiego tercetu. Czy słusznie? Absolutnie nie. Przede wszystkim spośród wszystkich porównywanych do Joy Division zespołów, White Lies prezentują się najoryginalniej i są od tego typu grania o wiele bardziej oddaleni, niż Interpol czy Editors. Jeżeli mamy silić się na jakieś porównania, to zdecydowanie więcej w ich muzyce inspiracji takich, jak Echo & The Bunnymen, Talking Heads czy The Teardrop Explodes. Styl White Lies to chwytliwe melodie (utwory są przy tym do siebie dosyć podobne), motoryczny bas, nerwowa perkusja i przebojowe refreny; w wielu utworach kompozycjom towarzyszą również klawisze i instrumenty smyczkowe, a pod koniec pojawia się nawet dwudziestoosobowa orkiestra symfoniczna. Wszystko uzupełniono całkiem niegłupimi tekstami o nieszczęśliwej miłości, życiu i śmierci. Doskonały przepis na sezonowy hit dla nastoletnich fanek indie rocka – ale mnie też się to, cholera, spodobało. Od kilku dni nie mogę się uwolnić od „To lose my life…”, choć całość wydaje mi się bardzo podejrzana – mało który zespół robi tak zwrotną karierę w ciągu roku. Ostatecznie pozostaje jednak muzyka, która bez dwóch zdań się broni. Zobaczymy jak White Lies poradzą sobie, gdy ich debiutancki album zejdzie z list przebojów.

Jeżeli nie jesteście post-punkowymi ortodoksami, którzy jedynie w dokładnym nawiązywaniu do lat osiemdziesiątych dopatrują się dobrego grania, to śmiało sięgajcie po tę płytę. Pozostałym, zbyt wyczulonym na indie rocka, raczej nie ma sensu jej polecać.

Michał Karpowicz

www.myspace.com/whitelies

White Lies – „To Lose My Life…” – Fiction 2009

O Autorze

Podobne posty

Komentarze