![]() | Dazibao - Shems/Soleil Zelig/Bondage Productions 1991 |
Niewiele wiadomo o tym francuskim zespole poza faktem, że powstał w roku 1983 w Paryżu, istniał przez dziesięć lat i zdążył w tym czasie wydać kilka albumów i EP-ek oraz pojawić się na paru składankach. Obecnie jest to grupa nieco zapomniana - nawet przez koneserów francuskiego post-punka. Moim zdaniem zapomniana kompletnie niesłusznie, jako że jest to jeden z najoryginalniej brzmiących zespołów z tamtych rejonów.
Co przesądza o wyjątkowości Dazibao? Przede wszystkim wpływy muzyki Orientu, obecne za sprawą wokalisty - będącego w połowie Marokańczykiem Jamila Saïarha. Dzięki bliskowschodnim melodiom wygrywanym przez gitarę (którą operuje swojsko nazywający się Lucas Zabojnik), masywnie brzmiącej sekcji rytmicznej i różnym dodatkowym instrumentom oraz - przede wszystkim - niezwykłemu, ekstatycznemu, przywodzącym niekiedy na myśl zaśpiewy muezina wokalowi Dazibao stanowczo odstaje od reszty ówczesnych francuskich post-punkowców. Moje ulubione numery z "Shems" to dynamiczne "Hayat" i "Parade", powolny, "kroczący" "Fe sem" i "Sbar ha bel khel", będący niczym innym jak zaśpiewanym po arabsku coverem rollingstonesowskiego klasyka "Paint it black". Utwór ten coverowano już nieskończenie wiele razy, lecz w tej wersji brzmi on nadzwyczaj świeżo i - dzięki wokalowi - egzotycznie.
Nowa fala i muzułmańska egzotyka dają tu zaskakująco spójne i udane połączenie - szkoda, że tak niewiele zespołów zdecydowało się na taką skalę jak Dazibao łączyć w swojej muzyce bliskowschodnie motywy z gitarowym graniem. Tę i inne płyty Paryżan idzie czasem dorwać w śmiesznie niskich cenach na Allegro - polecam więc co jakiś czas ich poszukać, bo naprawdę warto. Nie pomylcie ich tylko z nazywającą się tak samo folkową grupą z Belgii.
Michał Karpowicz
http://www.myspace.com/dazibaomusic
Co przesądza o wyjątkowości Dazibao? Przede wszystkim wpływy muzyki Orientu, obecne za sprawą wokalisty - będącego w połowie Marokańczykiem Jamila Saïarha. Dzięki bliskowschodnim melodiom wygrywanym przez gitarę (którą operuje swojsko nazywający się Lucas Zabojnik), masywnie brzmiącej sekcji rytmicznej i różnym dodatkowym instrumentom oraz - przede wszystkim - niezwykłemu, ekstatycznemu, przywodzącym niekiedy na myśl zaśpiewy muezina wokalowi Dazibao stanowczo odstaje od reszty ówczesnych francuskich post-punkowców. Moje ulubione numery z "Shems" to dynamiczne "Hayat" i "Parade", powolny, "kroczący" "Fe sem" i "Sbar ha bel khel", będący niczym innym jak zaśpiewanym po arabsku coverem rollingstonesowskiego klasyka "Paint it black". Utwór ten coverowano już nieskończenie wiele razy, lecz w tej wersji brzmi on nadzwyczaj świeżo i - dzięki wokalowi - egzotycznie.
Nowa fala i muzułmańska egzotyka dają tu zaskakująco spójne i udane połączenie - szkoda, że tak niewiele zespołów zdecydowało się na taką skalę jak Dazibao łączyć w swojej muzyce bliskowschodnie motywy z gitarowym graniem. Tę i inne płyty Paryżan idzie czasem dorwać w śmiesznie niskich cenach na Allegro - polecam więc co jakiś czas ich poszukać, bo naprawdę warto. Nie pomylcie ich tylko z nazywającą się tak samo folkową grupą z Belgii.
Michał Karpowicz
http://www.myspace.com/dazibaomusic








