Zarejestruj się

Please answer the following question

Which bands recorded songs: "Bela Lugosi's Dead" and "Love Will Tear Us Apart"?

  1.    Alien Sex Fiend
  2.    The Cure
  3.    Christian Death
  4.    Joy Division
  5.    Bauhaus
  6.    45 Grave
  7.    Siouxsie & The Banshees
Just select the correct answers among the proposed
Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Flowers In Flames – Flowers In Flames

Flowers In Flames to mało znany, pochodzący z Ohio kwartet grający muzykę ciężką do zaszufladkowania i podpięcia pod jakiś jeden konkretny gatunek muzyczny – z jednej strony mamy tu wpływy awangardowego rocka okraszonego glam rockowym blichtrem oraz psychodelię, a z drugiej post-punkową surowiznę i żywiołowość wzbogaconą turpizmem i klaustrofobicznym deathrockiem. Zestawienie intrygujące i bardzo ciekawe.

Spotkałem się z opinią, że gdyby Christian Death powstało pod koniec lat 60′ to grałoby właśnie tak jak Flowers In Flames – faktycznie, można się zgodzić z tym stwierdzeniem, zwłaszcza, że wiele elementów na debiutanckim albumie Flowers In Flames przypomina brzmieniem nagrania Christian Death z epoki „Catastrophe Ballet”, czy też, ale już w mniejszym stopniu, „Only Theatre Of Pain” przepuszczone przez „hipisowski”, bardziej odprężony (narkotycznie?) filtr – a nad tym wszystkim unosi się wszechobecny duch muzyki Velvet Underground. Krążek leniwie rozpoczyna się od chyba najspokojniejszego na całej płycie utworu „Introspection”, po nim ciśnienie narasta – robi się mroczniej, dekadencko, momentami romantycznie, a z każdym kawałkiem niepokój narasta lawirując między jawą i snem. Przez plemienne, połamane rytmy przebijają się jazgotliwe gitary snujące zapadające głęboko w pamięć melodie, od których nie łatwo się odpędzić. Mocny, przekonywujący wokal Davida Chaveza kontrastujący z donośnym głosem Cynthii Dimitroff – której to wokal przypomina mieszankę wokalu Eve O. i Siouxsie Sioux – świetnie się uzupełniają, przyprawiając słuchaczy o ciarki na plecach. Na płycie nie brakuje potencjalnych przebojów, moimi faworytami są dynamiczny „Shadows And Darkness”, czy złowrogi „Cursed With A Flame”, znaleźć też można magnetyczne ballady (chociaż ciężko je tak nazwać) choćby takie jak „Last Days” i „Third Wave”.

Debiutancka płyta Flowers In Flames to żywy dowód na to, że mylą się ci wszyscy którzy twierdzą, że w muzyce, a zwłaszcza w deathrocku czy gotyku, było już wszystko – zespół nagrał bardzo dobry, przemyślany pod każdym względem album, który brzmi bardzo świeżo i oryginalnie. Krążek ten od długiego czasu gości w moim odtwarzaczu i często do niego wracam – to chyba najlepsza rekomendacja.

Flowers In Flames – „Flowers In Flames” – Flowers In Flames 2008

O Autorze

woodraf
redaktor naczelny

Podobne posty

Komentarze